Na co zwrócić uwagę ubezpieczając nieruchomość?

0

Nieruchomości to z reguły najbardziej wartościowy składnik naszego majątku. Dlatego warto je dobrze ubezpieczyć na wypadek różnych zdarzeń losowych czy kradzieży. Co to jednak znaczy dobrze? Na co zwrócić uwagę ubezpieczając nieruchomość? Czym różni się ubezpieczenie mieszkania od domu? Jak dobrze ubezpieczyć mieszkanie, które wynajmujemy? Co zrobić, gdy zdarzy się szkoda? Te i inne pytania miałem przyjemność zadać Żanecie Kozakowskiej – specjalistce ds. ubezpieczeń w Firmie Ubezpieczalnia.

Pani Żaneto, bardzo dziękuję, że zgodziła się Pani podzielić swoją wiedzą z Czytelnikami nieruchomosciwpraktyce.com. Wyobraźmy więc sobie sytuację, że jestem właścicielem mieszkania. Na co powinienem zwrócić uwagę chcąc je ubezpieczyć?

Na ubezpieczenie mieszkania składają się cztery elementy. Po pierwsze ubezpieczamy mury i to co jest z tymi murami na stałe związane. Tutaj warto to zrobić samodzielnie i nie patrzeć na polisę wspólnoty. Część osób myśli: „A bo wspólnota jest ubezpieczona, więc murów nie muszę ubezpieczać”. Ale zazwyczaj nie wiemy, jaka jest polisa wspólnoty oraz gdzie kończy się część ubezpieczona przez wspólnotę a zaczyna nasze mienie. Czy okno to część wspólna? Która cześć balkonu jest nasza, a która wspólnoty? Więc mieszkanie ubezpieczamy sami, tak jak my chcemy, żeby uniknąć sytuacji, gdy jesteśmy jedną ze stron umowy ubezpieczenia wspólnoty. Tak rekomendujemy swoim Klientom.

Wracając do pytania, pierwsza rzecz to są mury plus stałe elementy. Najprościej wytłumaczyć to w ten sposób: jakbyśmy odwrócili mieszkanie czy dom do góry nogami to będzie to wszystko, co nie spadnie. Po drugie, ubezpieczamy nasze mienie w środku mieszkania. Do sumy ubezpieczenia liczymy wszystkie swoje rzeczy. Czyli meble, elektronikę, ale też np. ubrania. Bo nawet jak one nam się przykładowo nie spalą w pożarze to i tak będą później do wyrzucenia, bo mogą być zaczadzone czy przesiąknięte dymem. Ważne więc, żeby suma ubezpieczenia była adekwatna do wartości wszystkich rzeczy w naszym mieszkaniu. Czasem nawet jak podliczymy wartość garderoby to może się okazać, że 8000-1000 zł przeznaczone na ruchomości może być niewystarczająca. A na taką kwotę zawarta jest większość polis. Trzeba pamiętać, że oprócz sprzętu RTV i AGD, mebli czy właśnie garderoby trzeba będzie kupić np. nowe garnki.

Trzecia rzecz to ubezpieczenie od kradzieży. I tutaj warto pamiętać, że czasem nawet same koszty włamania są spore. Mam na myśli naprawę drzwi czy okien.

Tutaj mam pytanie. Czy w takim wypadku ubezpieczenie jest podwójne? Czy ubezpieczamy np. telewizor od zalania i dodatkowo od kradzieży?

Te dwie rzeczy są osobno wydzielone na polisie. Jest też np. formuła all risk, która polega na ubezpieczeniu od wszelkich ryzyk. To jest kwestia produktu. Ta sama nieruchomość może być ubezpieczona i od kradzieży i od zalania. Ale najczęściej się to wydziela. Od spalenia i zalania mamy ubezpieczenie na daną kwotę, a od kradzieży na inną.

I czwarta rzecz to jest ubezpieczenie OC, które chroni nas w sytuacjach gdy to my wyrządzimy jakąś szkodę. Przykładowo, zalejemy sąsiada z dołu. I tutaj uczulam na sytuacje, gdzie ludzie myślą, że skoro mieszkają na parterze to nikogo nie zaleją. To nieprawda, bo mogą np. zalać halę garażową, piwnicę albo sąsiada z boku .

Poza tymi czterema głównymi elementami ubezpieczenia są też dodatki, jak np. ubezpieczenie szyb ( od stłuczeń szklanych elementów mieszkania). Czasami są one w zakresie ubezpieczenia, a czasami trzeba je ubezpieczyć dodatkowo.

Na koniec jeszcze jedna ważna rzecz, a mianowicie assistance. W większości przypadków jest ona w cenie. Ale często nie pamiętamy, że w ogóle ją mamy. A szkoda.

Na czym w takim razie polega assistance?

Assistance polega na tym, że jak potrzebujemy pomocy szklarza, ślusarza, hydraulika to wszystko mamy w cenie ubezpieczenia i nie wpływa to na przebieg naszej polisy.

Czyli przykładowo jeśli pęknie mi rura i zalewam sąsiada to naprawa szkody idzie z mojej polisy OC, a dodatkowo assistance zapewnia mi to, że mogę sobie wezwać hydraulika, który mi tę rurę naprawi?

Tak. Inny przykład. Problem z wejściem do domu. Zamek nie działa. W takiej sytuacji, mając assistance, mogę wezwać ślusarza, żeby mi naprawił ten zamek.

To teraz pytanie, które często się słyszy: dlaczego warto korzystać z pomocy doradcy ubezpieczeniowego? Mogę przecież zawrzeć polisę ubezpieczenia mieszkania we własnym zakresie w wybranej firmie ubezpieczeniowej.

Wynika to z tego, że ja poruszyłam tylko 5-6 aspektów w polisie. A polisa to zazwyczaj jest książka, która wymaga przeczytania w całości. Tam jest dużo rzeczy pisanych językiem prawniczym, często skomplikowanym. I mówimy tutaj o jednej firmie i jednym produkcie. Obecnie mamy ok. 30 firm, które oferują ubezpieczenia nieruchomości. Dlatego warto skorzystać z pomocy kogoś, kto wie dokładnie co zawiera konkretna oferta, wyjaśni ją ludzkim językiem, a przede wszystkim zapyta: Drogi Kliencie, czego Ty potrzebujesz? To ważne, bo obecnie każdy pośrednik ubezpieczeniowy ma obowiązek analizowania potrzeb Klienta. To jest wymóg ustawowy. A tylko znając potrzeby, można dopasować produkt. Jeśli robimy to na własną rękę, to jak porównać te 30 rzeczy, które musimy wziąć pod uwagę? Nie mówiąc już o szczegółach. Czasem np. trzeba zajrzeć do aktu notarialnego zakupu nieruchomości, wiedzieć jak jest skonstruowany budynek, z jakich materiałów jest zrobiony. To wszystko wpływa na to, jak jest skonstruowana polisa. Na koniec nie chcemy się dowiedzieć, że nie przysługuje nam ubezpieczenie, bo np. okazało się, że piwnica czy garaż była nieubezpieczona.

Czy ja jako klient płacę coś za usługę pośrednictwa ubezpieczeniowego?

Pośrednicy dostają prowizję od towarzystwa ubezpieczeniowego.

A jakich informacji potrzebuje doradca ubezpieczeniowy, żeby ubezpieczyć moje mieszkanie? O co będzie się mnie pytał?

Przede wszystkim o rodzaj nieruchomości. Czy to jest mieszkanie czy dom? O konstrukcję – z czego jest zbudowany? Jeśli jest drewniany to jest to inne ryzyko, inna składka. Będzie się pytał o powierzchnię w metrach kwadratowych, o piętro, rok budowy. Na końcu ustala się sumę ubezpieczenia. I to Klient zawsze deklaruje wartość.

Czyli warto w takim wypadku podać taką rzeczywistą, aktualną wartość i nieruchomości i ruchomości. To jest istotne biorąc pod uwagę chociażby wzrost cen nieruchomości w ostatnich latach.

Zgadza się.

Często pamiętamy za ile kiedyś kupiliśmy nieruchomość i nie bierzemy pod uwagę, że jej wartość mogła wzrosnąć. Załóżmy więc, że mam mieszkanie, które kupiłem za 600.000 zł, a teraz jest ono warte 800.000 zł. Czyli różnica wynosi 200.000 zł. Jaka O ile będzie się różnić wysokość składki?

Myślę, że te 200.000 zł nie będzie miało większego wpływu na wysokość składki niż 100 zł. Warto więc to urealnić. Drugim błędem jaki często ludzie popełniają jest ubezpieczenie nieruchomości tylko do wartości kredytu. Czyli mam kredyt na 150.000 zł, więc tylko na tyle ubezpieczam mieszkanie.

A jeśli to mieszkanie jest wynajmowane to czy ubezpieczenie takiego mieszkania różni się od przypadku, w którym to ja w nim mieszkam?

Tak. Przede wszystkim o tym, że mieszkanie jest lub będzie wynajmowane trzeba poinformować naszego doradcę ubezpieczeniowego. W takiej sytuacji robimy dodatkowo OC, które chroni nie tylko nas jako wynajmujących, ale także chroni w sytuacjach gdy najemca zrobi coś w lokalu z jego winy. Przy OC istotne jest to, czyja była wina. Bo jak najemca zostawi odkręconą wodę i zaleje sąsiadów to będzie jego wina. A jak pęknie rura, za którą my odpowiadamy, to będzie nasza wina. W przypadku wynajmowanego mieszkania kluczowe jest OC. Ważne jest, żeby OC zrobić dobrze. Znamy przypadek, gdzie właściciel zawierał ubezpieczenie na rzecz swoich najemców i polisa nie zadziałała.

Dlaczego?

Bo był stroną umowy. Jest firma, gdzie jest to wyłączone i wynajmujący nie mógł zawrzeć polisy na rzecz swoich najemców.

Czyli jak powinienem to zrobić, żeby było dobrze?

Albo skorzystać z innej firmy ubezpieczeniowej albo w umowie najmu wpisać wymóg przedstawienia przez najemcę ubezpieczenia OC.

Czyli ja będąc wynajmującym to ubezpieczam mieszkanie i dodatkowo jeszcze mogę poprosić najemcę o to, żeby miał swoje OC?

Tak, ale można zrobić to też w ten sposób, żeby ubezpieczyć to za jednym zamachem. Są produkty, które zabezpieczają jedną umową wszystko. Ale jak nie mamy takiego produktu, to trzeba poprosić najemcę . To jest koszt rzędu 50-80 zł rocznie.

A co sytuacji, gdyby takiego ubezpieczenia nie było?

To jest pytanie kto ponosi odpowiedzialność.

Załóżmy, że szkoda była z winy najemcy. Przykładowo, nie zakręcił tej wody, o której mówiliśmy i doszło do zalania.

Albo zniszczył nam telewizor.

Albo tak.

W takim przypadku, zgodnie z kodeksem cywilnym, jak zepsułeś to musisz naprawić. Dlatego istotne jest, żeby mieć to dobrze zabezpieczone. Pytanie: jak pęknie nam rurka pod zlewem to kto powinien za to odpowiadać?

W kodeksie cywilnym mamy napisane, że drobne, bieżące naprawy są po stronie najemcy.

Dlatego pytanie, co wchodzi w zakres „drobnych napraw”. Jak najemca tego nie zgłosi, to kto powinien za to odpowiadać.

Może to być sytuacja sporna. Więc lepiej to załatwić ubezpieczeniem.

Dokładnie. Wrócę do tego assistance. Jak mam assistance przy mieszkaniu nikt do mnie nie dzwoni, że mu cieknie coś pod zlewem, bo ma assistance. Mamy klientów, którzy mają wiele mieszkań na wynajem i korzystają z tej opcji, bo jest bardzo wygodna. Warto więc o tym pamiętać.

Czyli jeśli coś się wydarzy, to pierwszą rzeczą, o której powinienem pomyśleć jest moja polisa.

Dokładnie tak.

Mam też pytanie o jeszcze jeden przypadek. Mieszkanie w stanie deweloperskim, które aktualnie wykańczam. Dodatkowo,  jeśli blok jest świeżo oddany, to prawdopodobnie wszyscy sąsiedzi robią to samo. Wtedy moim zdaniem jest największe ryzyko, że coś się wydarzy. Jak się zabezpieczyć?

Jeśli sam robię remont to działa moje OC. Ale jeśli mam ekipę remontową, to moje OC już nie działa.

Czyli jeśli mam ekipę, to warto mieć  też polisę OC od nich. A co jeśli nie mają?

To jest ich odpowiedzialność cywilna. Dlatego to jest kluczowe, żeby wziąć ekipę z polisą OC. Takie polisy nie kosztują dużo. Polisa OC będzie kosztowała ekipę remontową ok. 500 zł na rok. Słyszałam o przypadku, gdy ekipa miała polisę na 100.000 zł, ale szkodę wyrządzili na 300.000 zł.

I co w takiej sytuacji?

To była ich wina, więc 100.000 zł zapłacił ubezpieczyciel, a 200.000 zł musiała zapłacić ekipa z własnej kieszeni.

A na co powinien zwrócić uwagę, jeśli chcę ubezpieczyć dom? Bo – jak rozumiem – ubezpieczenie domu będzie się trochę różniło od ubezpieczenia mieszkania?

Tak, na pewno inny będzie zakres ubezpieczenia. Są ryzyka, które się zdarzają w przypadku domów, a których nie ma jeśli ubezpieczamy mieszkanie. Możliwość szkód jest moim zdaniem większa w przypadku domów. Przykładowo, mieliśmy Klienta, który w jednej z ofert miał przenikanie wód, a w drugiej nie. Wybrał tańszy produkt, bez tej opcji. I później niestety nie zostało mu zapłacone odszkodowanie. Różnica w cenie pomiędzy ofertami była rzędu 3-5%.
Druga sprawa – w przypadku domu musimy też brać pod uwagę, to co jest wokół niego. Przykładowo, czy są panele fotowoltaiczne. Jeśli tak, to gdzie są zamontowane. Czy jest płot? Czy jest brama? Czy są inne zabudowy na działce (garaż, szopka, z czego są zbudowane)? Czy mamy zrobiony taras? Czy mamy basen albo jacuzzi? Czy mamy ogród zimowy? Czy to wszystko jest ubezpieczone i jeśli tak, to w jakim zakresie? Nawet czy krasnal ogrodowy jest ubezpieczony i na wypadek gdyby ktoś go nam ukradł to czy dostaniemy odszkodowanie? Również rośliny możemy ubezpieczyć od kradzieży.

Rozumiem też, że istotne będą też takie rzeczy jak rodzaj drzwi, to czy mamy alarm albo ochronę?

Tak, takie rzeczy również bierzemy pod uwagę. Tak samo jak to, jakie mamy wejście do garażu, jaki mamy tam zamek i czy garaż jest połączony przejściem z domem. Istotne są też szczegóły takie jak np. czy w drzwiach jest szyba, którą można wybić i w ten sposób otworzyć je od środka. Więc jest wiele rzeczy, o których człowiek nawet nie pomyśli. Od tego właśnie jesteśmy my, żeby wiedzieć o co Klienta zapytać. Mamy nawet specjalne formularze, żeby Klienta poprowadzić za rękę przez cały proces zbierania informacji do polisy.

Jeszcze jedna rzecz, która mi się przypomniała. Przeglądy okresowe np. coroczny kominiarski albo gazowy czy 5-letni elektryczny. Przy mieszkaniach nie ma konieczności, żeby o nich pamiętać, bo mamy administratora. Ale w przypadku domów jest to bardzo ważne, bo brak przeglądu może spowodować odmowę zapłaty odszkodowania. Oczywiście dana instalacja będzie musiała mieć wpływ na powstanie szkody. Przykładowo zwarcie w instalacji elektrycznej, które wywołało pożar.

Wróćmy jeszcze do wspomnianej wcześniej fotowoltaiki, bo to jest ostatnio modny temat. Są co do zasady chyba dwa rodzaje montażu paneli. Albo na dachu albo instalacja na zewnątrz, gdzieś na ziemi. Po pierwsze, jak taka fotowoltaika wpływa na ubezpieczenie domu? I po drugie, czy można ją ubezpieczyć osobno?

Tak naprawdę fotowoltaika zazwyczaj w polisie jest częścią domu. Ale są też produkty dedykowane do ubezpieczenia paneli fotowoltaicznych.

Przejdźmy jeszcze do kolejnego przykładu. Lokal usługowy. Załóżmy jest na parterze budynku mieszkaniowego i jest wynajmowany.

Osoba fizyczna wynajmuje lokal firmie do prowadzenia działalności?

Tak.

Czyli tak samo jak w przypadku mieszkania, właściciel powinien ubezpieczyć stałe elementy. I to wszystko. Resztę ubezpiecza firma, która tam działa.

Rozumiem. Chciałbym teraz przejść do sytuacji, gdzie wydarzyła się jakaś szkoda. Doszło do zalania mojego mieszkania. Zalało mi podwieszany sufit i ściany. Mam wypaczony parkiet albo panele. Nie mam całkowitej szkody, ale mam zniszczenia w mieszkaniu. Mam polisę. Co powinienem zrobić? W pierwszej kolejności zgłaszam to mojemu towarzystwu ubezpieczeniowemu, tak?

Tak. Bierzemy telefon, dzwonimy, mówimy co się stało, pokazujemy zdjęcia jak poproszą. Czasem towarzystwo przysyła rzeczoznawcę, żeby wycenił szkodę. Ale w większości przypadków obecnie odbywa się to zdalnie. Jeśli jest komplet dokumentów towarzystwo ma 30 dni, żeby nam te pieniądze zapłacić.

Jakie to mogą być dokumenty?

Zdjęcia, akt własności, czasem protokół od policji albo straży pożarnej, jeśli przykładowo był pożar.

Wtedy towarzystwo wycenia szkodę. Czasami się zdarza, że klienci przez telefon mówią, że dana kwota jest OK i zamykają temat. Ale zazwyczaj jeśli chcemy zrobić remont to trzeba znaleźć ekipę i zrobić wycenę, więc później trzeba postarać się, żeby tą różnicę dopłaciło towarzystwo.

Czyli to ewentualnie może być sporna kwestia. Kwota, którą zaproponowało towarzystwo ubezpieczeniowe może być zbyt mała w stosunku do kosztów, jakie będzie trzeba ponieść.

Tak, to może być sporna kwestia. Czasem trzeba się niestety „poprzepychać”.

Ale w praktyce wygląda to w ten sposób, że ja wykładam pieniądze na remont i dopiero później dostaję zwrot?

Tak, tę kwotę bezsporną towarzystwo musi wysłać w ciągu 30 dni. Nie ma co się bać. Trzeba wziąć te pieniądze i robić remont. Mamy 3-letnie przedawnienie, więc odwołać się można w każdej chwili.

Czyli jeśli mam sytuację, w której – według mnie – ubezpieczyciel zaproponował mi zbyt małą kwotę to nie czekam z remontem i nie przepycham się z nim tylko biorę te pieniądze, robię remont, ewentualnie wykładam z własnym środków brakującą kwotę i wtedy wnoszę, że to jednak było za mało?

Zgadza się. Warto więc nie wyrzucać rzeczy, które uległy zniszczeniu. Często jak najszybciej chcemy się wszystkiego pozbyć. A później jak przyjdzie do jakichś kwestii spornych (np. czy coś wymaga wymiany czy tylko wyprania), trzeba będzie zrobić ekspertyzę, to nie mamy jak. Można takie ekspertyzy zrobić od razu. Czasem ich koszt jest też w zakresie ubezpieczenia.

A teraz załóżmy, że spłonął mi doszczętnie dom? Co w takiej sytuacji?

Warto mieć w takim wypadku assistance, bo często jest tam pomoc w uprzątnięciu szkody albo lokal zastępczy. Co prawda nie na pół roku, ale np. na miesiąc, co nam pozwoli się chociaż trochę ogarnąć. Od tego można wyjść jeśli chodzi o taką pierwszą pomoc. A potem trzeba brać ekipę, wyceniać i remontować.

Podobnie jest z zalaniem i późniejszym osuszaniem. Warto zebrać wszystkie koszty i wysłać do akceptacji ten kosztorys osuszania. Ale z drugiej strony nie warto czekać zbyt długo, aż np. wyjdzie grzyb. Tych przypadków i przykładów jest tyle co szkód. My mamy doświadczenie i często pomagamy naszym Klientom, gdy zwracają się do nas z prośbą o pomoc. Mamy dobre, długoletnie relacje ze wszystkimi towarzystwami, więc czasem warto spróbować się dogadać i załatwić sprawę polubownie, a nie iść od razu do sądu.

Czyli oprócz telefonu do ubezpieczyciela warto też wykonać telefon do mojego doradcy, u którego brałem ubezpieczenie?

Warto nawet jeszcze przed zgłoszeniem szkody. Skonsultować co się stało i jak to zgłosić towarzystwu.

Mamy więc kolejny argument, dla którego warto skorzystać z pomocy doradcy.

Niestety, często jest tak, że klienci kupują coś sami w internecie, a jak coś się wydarzy to przychodzą i pytają, co mają zrobić. Bo jak jest problem to tam nie ma żadnej pomocy. Kupują sami, ale często robią to gorzej. Co istotne, wcale nie kupują taniej. Żeby było jasne, nasze oferty cenowo niczym się nie różnią od tych, które mamy w internecie. My mamy dokładnie te same stawki, te same warunki, te same kalkulatory.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Proponowane wpisy

Zostaw komentarz

.

ARCHIWUM